Mniej incydentów, skarg oraz agresywnych zachowań – takie są pierwsze efekty kampanii „Pacjencie, pomyśl”, która od dwóch miesięcy prowadzona jest na Izbie Przyjęć rudzkiego Szpitala Miejskiego. Jej rozpoczęcie zbiegło się także z otwarciem wyremontowanej części godulskiej placówki. Tomasz Underman, kierownik Izby Przyjęć podkreśla, że teraz zmiany odczuwa z jednej strony personel, ale także po stronie pacjentów pojawiła się większa wyrozumiałość oraz cierpliwość.

Szpital Miejski rozpoczął kampanię „Pacjencie, pomyśl” w grudniu ubiegłego roku, aby przede wszystkim uświadomić pacjentom, że leczenie na Izbie Przyjęć nie polega na tym, aby było one szybkie, lecz jego celem jest odpowiednie zdiagnozowanie pacjenta, a to często trwa. Ponadto pomoc w pierwszej kolejności jest udzielana osobom z najpoważniejszym dolegliwościami i urazami, przez które życie pacjentów może być zagrożone. Aby o tym wszystkim przypomnieć, na Izbie Przyjęć zostały umieszczone specjalne plansze z hasłami odnoszącymi się do specyfiki pracy w tym miejscu. Czy to faktycznie się sprawdziło? – Póki co pomysł ten przyjęty został bardzo dobrze. Od momentu rozpoczęcia kampanii do teraz liczba przypadków agresji słownej zmniejszyła się o ok. 80 proc. Obecnie spotykamy się z nią niestety jeszcze w przypadku osób, które są pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających – podsumowuje Tomasz Underman, kierownik Izby Przyjęć Szpitala Miejskiego. – Ludzie w większości zaczynają rozumieć, skąd wynikają przypadki dłuższego oczekiwania na Izbie Przyjęć – dodaje.

To spowodowane jest najczęściej czasem potrzebnym na uzyskanie wyników badań (także wykonywanych powtórnie) oraz jest związane ze skomplikowaną diagnostyką lub koniecznością przygotowania pacjenta do zabiegu, bądź przebadania go (chodzi np. o podanie lekarstw lub kroplówki). – Pacjenci często po prostu nie mają świadomości, że badania nie trwają pięć minut. Niektórzy niestety nawet nie chcą słuchać naszych tłumaczeń – mówi Tomasz Underman. – Czas wcale nie jest sprzymierzeńcem w leczeniu, lecz wręcz przeciwnie. Niestety żyjemy w kulturze pośpiechu i 90 proc. skarg oraz pretensji na naszą pracę wynika właśnie z tego – dodaje.

Jak się okazuje – podobnie jest w przypadku innych izb przyjęć oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych. – Potwierdzają to doktorzy pracujący w całym kraju. Dlatego też kilka placówek zapożyczyło od nas akcję „Pacjencie, pomyśl” i w ten sposób próbują one edukować „swoich” pacjentów – wyjaśnia Tomasz Underman. – Z pewnością na poprawę sytuacji wpływa i wpływać będzie wprowadzona ochrona prawna dla ratowników medycznych. To eliminuje poczucie bezkarności – tłumaczy.

Przypomnijmy, że to nie koniec zmian na rudzkiej Izbie Przyjęć. W grudniu została ona oficjalnie uruchomiona po remoncie. W ramach przebudowy powstały m.in. cztery pokoje zabiegowe, trzy gabinety lekarskie, pokój badań USG i dwie sale obserwacyjne pacjentów, a także sale położnicza, ginekologiczna i neonatologiczna. Wyznaczono ponadto główny trakt, co ważne jest przy transporcie i udzieleniu pomocy pacjentom w najcięższych stanach. Natomiast wprowadzony system kolejkowy usprawnił pracę personelu oraz proces przyjmowania pacjentów. – Jakość jest nieporównywalna. Pracuje nam się o sto procent lepiej. Dodatkowo wprowadzona kilka lat temu procedura TRIAGE pomaga w „segregacji” pacjentów i daje jasny obraz tego, który z nich wymaga najpilniejszej pomocy – podsumowuje Tomasz Underman. – Dzięki temu unikamy historii, kiedy ktoś próbuje wmówić nam, że czekał pięć godzin na Izbie Przyjęć i nikt się nim nie zainteresował – dodaje.

Równocześnie jednak stopniowe usprawnianie pracy na rudzkiej Izbie Przyjęć wpływa na większą liczbę pacjentów. – Cieszy nas to z jednej strony, bo mamy dowód, że nasz system działa dobrze, ale równocześnie może to wpłynąć na wydłużenie czasu oczekiwania, bo coraz więcej mamy pacjentów np. z Zabrza oraz Bytomia – mówi Tomasz Underman.