Personel, który pracuje na Oddziale Neonatologicznym rudzkiego szpitala to nie ludzie, lecz anioły, dzięki którym cud, jakim jest życie Jasia, jest możliwy – tak o pracy rudzkich neonatologów i położników oraz całego personelu mówi Małgorzata Siedlarek, której syn przyszedł na świat w 23. tygodniu ciąży. To jedna z rodzin, która będzie mogła świętować 17 listopada, kiedy to przypada Światowy Dzień Wcześniaka. Rudzki Szpital Miejski jest pod tym względem wyjątkowym miejscem – rocznie ratowanych jest tutaj ok. 70 wcześniaków o wadze poniżej 1000 g i około 100 poniżej 1500 g.

Pani Małgorzata z Piekar Śląskich do rudzkiego szpitala trafiła ze względu na zadowolenie z opieki przy okazji pierwszego porodu oraz poziom pracy rudzkiego Oddziału Neonatologicznego. – Kiedy zaczęły się pierwsze problemy z ciążą, to nie widziałam innej możliwości niż Ruda Śląska – podkreśla Małgorzata Siedlarek. – Jasiu spędził w szpitalu 133 dni, przy czym w trakcie pobytu stan syna gwałtownie się pogorszył z powodu zapalenia opon mózgowych oraz w następstwie tego silnych drgawek. Jednak dzisiaj syn ma 19 miesięcy urodzeniowych i 15 korygowanych, zaczął chodzić, nie ma żadnych problemów z układem krążeniowym lub neurologicznym, a także ze wzrokiem i słuchem. Nie wystąpiło też żadne porażenie mózgowe. Borykamy się jedynie z dysplazją oskrzelowo-płucną, która mocno daje nam się we znaki – dodaje.

Jasiu przyszedł na świat w 23. tygodniu ciąży (plus 4 dni), czyli jako skrajny wcześniak. – Wszyscy specjaliści, z którymi rozmawiamy, mówią, że Jasia trzeba postrzegać w kategorii cudu. Był on możliwy dzięki opiece po pierwsze pań pielęgniarek, które zajmują się dziećmi jak własnymi, a po drugie grona lekarzy neonatologów. Dla mnie to nie są ludzie, lecz anioły. Jasiu jest w takim, a nie innym stanie, właśnie dzięki nim – uważa pani Małgorzata.

Co wobec tego decyduje o tym, by możliwe było uratowanie kolejnego najmłodszego lub najmniejszego przedwcześnie urodzonego dziecka? – W naszej pracy kierujemy się po pierwsze umożliwieniem jak najszerszego, najczęstszego i najbliższego kontaktu rodzica z dzieckiem. Po drugie uznajemy, że mleko matki jest dla dziecka najsilniejszym i najlepszym lekiem, jaki jest w neonatologii stosowany. To jest bardzo ważne szczególnie przy skrajnym wcześniactwie – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Janusz Świetliński, ordynator Oddziału Neonatologicznego Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. – Poza tym niezależnie od grupy wiekowej pacjenta i tego, jak jest on mały, kluczowe pozostaje bezpieczeństwo. W trakcie naszych działań staramy się wyeliminować ryzyko zakażeń szpitalnych oraz innych powikłań. Przekłada się to na bardzo rzadkie stosowanie antybiotyków oraz ilości leków w naszym ośrodku. Wspieramy pracę niewydolnych narządów, ale nie stwarzamy przez to dodatkowych niestabilności dla dziecka. Na przykład – skóra tak małego dziecka w 24. tygodniu ciąży jest jak pergamin, więc staramy się unikać dodatkowych wkłuć, aby nie przeszkadzać i nie traumatyzować dziecka. Stosujemy za to specjalne opatrunki, żeby wzmocnić i nie uszkodzić skóry. Pozwalamy dziecku na sen i odpoczynek, bo to podstawa regeneracji i rozwoju. Nieszkodzenie i naturalność jest dla nas podstawą działania – dodaje ordynator.

Bezpieczeństwo pacjenta i pokora wobec zawodu są z kolei dla rudzkich neonatologów punktem wyjścia do dalszego rozwoju Oddziału Neonatologicznego. – Najważniejsze są podstawy, a dopiero później możemy mówić o rozwoju. Oczywiście wciąż mamy wiele do zrobienia. Każdego dnia spotykamy się na półgodzinnym szkoleniu z zespołem. Do tego cały czas staramy się wzorować na modelu szwedzkim opieki nad wcześniakiem oraz wymieniamy się poglądami z ośrodkami w USA i Japonii. Jeżeli tylko pandemia na to pozwoli, przymierzymy się do wyjazdu szkoleniowego do Niemiec – zapowiada profesor Świetliński.

Drugą stroną medalu jest kontakt personelu Oddziału Neonatologicznego z rodzicami wcześniaków. To właśnie dzięki temu podczas Światowego Dnia Wcześniaka w Rudzie Śląskiej co roku gromadzą się tłumy. Kontakt ten rozpoczyna się jeszcze przed rozwiązaniem, gdy pacjentka przebywa na patologii ciąży. – Największym wyzwaniem dla rodziców jest odnalezienie się w tej ekstremalnej sytuacji, jaką jest poród przedwczesny. Uczucia, jakie dominują, to poczucie winy oraz strach o życie dziecka. Staramy się jak najszybciej umożliwić im kontakt z maluchem po porodzie. Zachęcamy do kontaktu, uczymy, jak mówić do dziecka, jak go dotykać. Namawiamy do jak najwcześniejszego i codziennego, minimum 2-godzinnego kontaktu skóra do skóry, potocznie nazywanego „kangurowaniem” – wyjaśnia Marta Heleniak, położna Oddziału Neonatologicznego Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej.

Personel pomaga także w zakresie m.in. laktacji i pielęgnacji dziecka. Dodatkowe wsparcie i motywacja dla rodziców to 13 wspaniałych dyplomów, czyli nagroda za „kamienie milowe” w rozwoju i opiece nad dzieckiem, akcja „Ośmiorniczki dla wcześniaków”, szkolenia z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej oraz grupy na Facebooku i Instagramie, gdzie rodzice wcześniaków mogą wymienić się swoimi doświadczeniami. – Każdego dnia staramy się wykazywać ogromną empatią i sercem, aby uczynić ten trudny czas choć trochę lżejszym – mówi Marta Heleniak.

Przypomnijmy, że rocznie w Szpitalu Miejskim rodzi się ok. 70 wcześniaków o wadze poniżej 1000 g i około 100 poniżej 1500 g. Najbardziej niedojrzałe dziecko, które udało się uratować rudzkim lekarzom, przyszło na świat w 2019 roku po 22. tygodniach i jednym dniu ciąży. Paulinka ważyła ok. 600 g. Natomiast najmniejsze uratowane dziecko ważyło 420 g.