Pan Cezary trafił na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej dwa miesiące temu z powodu porażenia nerwu przeponowego, który odpowiada za prawidłowe ruchy oddechowe klatki piersiowej.

Jak wyjaśnia ordynator oddziału, sytuacja pacjenta była wyjątkowo trudna. W młodości pan Cezary przeszedł poważny uraz, w wyniku którego konieczne było usunięcie jednego płuca. Gdy podczas późniejszego zabiegu kardiologicznego doszło do uszkodzenia nerwu przeponowego, jego jedyne funkcjonujące płuco przestało prawidłowo pracować.

– „Pierwotne prognozy obejmowały od sześciu do dwunastu miesięcy oczekiwania na powrót funkcji. Natomiast w wyniku intensywnej, zbiorowej pracy zespołu lekarzy i pielęgniarek oraz rehabilitacji a także pana chęci do działania i współpracy, wielu zabiegów leczniczych i zaangażowania udało się odzwyczaić Pana od wentylacji w ciągu 75 dni” – podkreśla ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii, dr n. med. Anna Duława.

Dziś pacjent oddycha samodzielnie. Choć okresowo może wymagać dodatkowego wsparcia tlenowego, jego stan pozwala już myśleć o powrocie do domu. Po wypisie będzie objęty opieką zespołu wentylacji domowej, który zapewni mu pomoc w razie problemów z oddychaniem.

Pan Cezary od początku imponował personelowi determinacją i wolą walki. Mimo trudnej sytuacji zdrowotnej nie poddawał się i aktywnie uczestniczył w rehabilitacji, konsekwentnie pracując nad powrotem do sprawności.

– „Pani rehabilitantka mi dużo pomaga, ale głównie to ja polegam na sobie. Znam siebie, wiem co trzeba ćwiczyć i jak trzeba ćwiczyć. Pani rehabilitantka mnie do tego motywuje” – podkreśla.

Na oddziale szybko zyskał sympatię personelu, a sam pobyt w szpitalu wspomina wyjątkowo dobrze.

– „Nie spodziewałem się, że będzie tak fajnie. Byłem na wielu oddziałach intensywnej terapii w swoim życiu i czegoś takiego się nie spodziewałem. Bałem się, a okazało się, że jest bardzo fajnie. Można pogadać z pielęgniarkami, pomagają, śmieją się. Jestem zadowolony” – mówi z uśmiechem.

Dziś, mając 65 lat, z optymizmem patrzy w przyszłość. Zapytany o to, czego można mu życzyć po opuszczeniu szpitala, odpowiada krótko:

– „Jak to czego? Zdrowia”.